#2 Przejdź na drugą stronę mocy

Jak układać relacje i czy współpraca z tym konkretnym klientem to stabilne źródło kolejnych projektów?

Chciałbym Ci opowiedzieć o pewnej kategorii doświadczeń, które posłużyły mi do skonstruowania ważnych podstaw dla mojej firmy. Takiej bardzo prostej etyki współpracy z klientem. Żeby ją samemu opracować (uwierzyć i stosować) trzeba jednak przejść na drugą stronę mocy i pobyć tym innym Jedi.

Czasem zastanawiam się, który moment w życiu byłby dla mnie najlepszy na założenie własnej firmy. Widząc szybko mijający czas można dojść do wniosku: Jak najwcześniej! A potem przypominam sobie totalny brak doświadczenia zaraz po studiach. Studia oferują masę wiedzy niezbędnej do wykonywania późniejszej pracy. Doświadczenia jednak niewiele. Wszystko, co potrafię zawodowo pochodzi z kilkuletniej pracy na etacie, obecnej firmy oraz dodatków w postaci własnej edukacji i rozwijania zainteresowań. Myślę, że bycie pracownikiem to dobry okres na obserwacje.

Przed założeniem firmy miałem sporo styczności z takimi Jedi, jakim jestem teraz: stałem w pozycji klienta końcowego i wybierałem produkty oraz dostawców. To zadziwiające jak nawet najprostsze projekty potrafią się skomplikować. Dostawcy są najróżniejsi i współpracuje się z nimi przeróżnie. Muszę przyznać jednak, że miałem wielkiego farta, bo nigdy nie trafiłem na nikogo nieuczciwego. Skąd zatem mowa o komplikacjach w projektach?

Kiedy wszystko idzie jak po maśle przyjdzie taka chwila, kiedy coś się zatnie. Może to być niuans techniczny nie do ogarnięcia, opóźnienie w przygotowaniu plików, napływanie sprzecznych informacji lub nagły brak zasobów. Ktoś kto powinien reagować, nie reaguje. Może ma nadzieję, że sprawa sama ruszy do przodu? (Tutaj trzeba też przyznać, że zdarzały mi się projekty gdzie ja byłem takim hamulcowym :/). Na koniec dnia sprawy są nieogarnięte, komunikacja idzie jak po grudzie, jakiś człowiek wymachuje umową z konsekwencjami, a Ty jako kierownik projektu za to odpowiadasz. I dowiadujesz się mnóstwa rzeczy, na które wcześniej, teoretyzując, byś nie wpadł.

Znalezienie się w butach klienta przynosi sporo cennych informacji. A wchodzisz w te buty ciągle w najróżniejszych życiowych sytuacjach. Obserwując i analizując zachowania niepożądane, można zbudować credo swojej firmy:

Nie rób tego, czego nie chciałbyś doświadczyć jako klient.

Pomyśl o marce urządzenia, z którego jesteś bardzo zadowolony. Smartfon może? Po pewnym okresie użytkowania przyszedł czas na nowy model. Twoja niezawodna marka wypuściła taki fajny za 1599 zł. Konkurencyjny, o podobnych parametrach jest 10% tańszy, 1440 zł. Czy 10% ceny jest warte ryzyka, że konkurencja ma z czapy interfejs, muli i za miesiąc może trafić do serwisu? Twoja, droższa, sprawdzona marka nie generowała takich problemów.

Jeżeli sposób w jaki pracujesz i komunikujesz się z klientem nie pozostawia żadnego „ale”, to stajesz się oczywistym dostawcą dla kolejnego projektu. Ważne jest oczywiście co dostarczasz, ale równie ważne jak to dostarczasz.

Podsumowując:

  • Będąc klientem obserwuj i analizuj.
  • Nigdy nie rób tego, czego nie chciałbyś doświadczyć jako klient.